piątek, 30 sierpnia 2013


Pierwszy stopień odwagi:
O trzeciej nad ranem wracasz nawalony do chaty.

Twoja żona stoi z miotłą w drzwiach, a ty pytasz:
- Zamiatasz czy odlatujesz?


Drugi stopień odwagi:
O trzeciej nad ranem wracasz nawalony do chaty.
Żona leży w łóżku, nie śpi. Bierzesz krzesło i siadasz przy niej.
Na pytanie: "Co to ma znaczyć?" odpowiadasz:
- Chcę siedzieć w pierwszym rzędzie, jak zacznie się ten cyrk.

Trzeci stopień odwagi:
O trzeciej nad ranem wracasz nawalony do chaty.
Żona stoi w drzwiach.
Na pytanie: "O której to się wraca?!" odpowiadasz:
- A kto wraca?? Po gitarę przyszedłem!


Czwarty stopień odwagi:
O trzeciej nad ranem wracasz nawalony do chaty.
Czuć od ciebie damskie perfumy, masz ślady szminki na kołnierzu.
Klepiesz żonę w tyłek i mówisz:
- Jesteś następna, grubasku!


Piąty stopień odwagi:
O trzeciej nad ranem wracasz do chaty nawalony, w towarzystwie dwóch ślicznotek.
Stojącej żonie w drzwiach, mówisz:
- Stara, nie bądź świnia, powiedz, że jesteś siostrą... 


czwartek, 29 sierpnia 2013
piątek, 23 sierpnia 2013

Jeżeli powtórzyłeś coś dziecku już ze 100 razy,
 a ono dalej nie rozumie... to które z was wolniej się uczy?


poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Pewien uczeń zapytał Hejasiego:
- Chcę wiedzieć, co jest najzabawniejszego w człowieku?
Hejasi oparł:
- Myśli zawsze na odwrót: śpieszy się, aby dorosnąć, a potem wzdycha za utraconym dzieciństwem. Traci zdrowie w pogoni za pieniędzmi, by wkrótce stracić pieniądze, ratując zdrowie. Myśli żarliwie o przyszłości, że nie troszczy się o dzień dzisiejszy, i tym sposobem nie potrafi żyć ani teraźniejszością, ani przyszłością.
Żyje tak, jakby nie miał nigdy umrzeć, a umiera, jakby w ogóle nie żył...


piątek, 16 sierpnia 2013
sobota, 10 sierpnia 2013
“Dawno, dawno temu było sobie pewne miasto, którego wszyscy mieszkańcy żyli ze sobą w pełnej zgodzie, byli zdrowi i szczęśliwi. Tkwił w tym pewien sekret. Otóż każdy z nowo narodzonych mieszkańców miasta dostawał woreczek z Ciepłym i Puchatym, które miało to do siebie, że im więcej rozdawało się go innym, tym więcej przybywało. Dlatego wszyscy swobodnie obdarowywali się nawzajem Ciepłym i Puchatym wiedząc, że nigdy go nie zabraknie.

Matki dawały Ciepłe i Puchate dzieciom, kiedy wracały do domu. Mężowie i żony wręczali je sobie na powitanie, po powrocie z pracy, przed snem.
Nauczyciele rozdawali w szkole, sąsiedzi na ulicy i w sklepie, znajomi przy każdym spotkaniu. Nawet groźny szef w pracy nierzadko sięgał do swojego woreczka z Ciepłym i Puchatym.
Nikt tam nie chorował i nie umierał, a szczęście i radość mieszkały we wszystkich domach.

Pewnego dnia do miasta sprowadziła się zła czarownica, która żyła ze sprzedawania ludziom leków i zaklęć przeciw różnym chorobom i nieszczęściom. Szybko zrozumiała, że nic tu nie zarobi, więc postanowiła działać.
Poszła do pewnej młodej kobiety i w największej tajemnicy powiedziała jej, żeby nie szafowała zbytnio swoim Ciepłym i Puchatym, bo w końcu jego zapas się wyczerpie, i żeby uprzedziła o tym swoich bliskich.
Kobieta schowała swój woreczek głęboko na dno szafy i do tego samego namówiła męża i dzieci. Stopniowo wiadomość rozeszła się po całym mieście, ludzie poukrywali Ciepłe i Puchate, gdzie tylko kto mógł.
Wkrótce w miasteczku zaczęły się szerzyć choroby i nieszczęścia, coraz więcej ludzi zaczęło umierać.

Czarownica z początku cieszyła się bardzo: drzwi jej domu na dalekim przedmieściu nie zamykały się. Lecz wkrótce wyszło na jaw, że jej specyfiki nie pomagają i ludzie przychodzili coraz rzadziej.
Zaczęła więc sprzedawać Zimne i Kolczaste, co trochę pomagało, bo przecież był to - wprawdzie nie najlepszy - ale zawsze jakiś towar. Ludzie już nie umierali tak szybko, jednak ich życie toczyło się wśród chorób i nieszczęść.

I byłoby tak może do dziś, gdyby do miasta nie przyjechała pewna kobieta nie znająca argumentów czarownicy. Zgodnie ze swoimi potrzebami zaczęła całymi garściami obdzielać Ciepłym i Puchatym dzieci i sąsiadów.
Z początku ludzie dziwili się i nawet nie bardzo chcieli brać - bali się, że będą musieli oddawać. Ale kto by tam upilnował dzieci! Brały, cieszyły się, powyciągały z różnych schowków swoje zapomniane woreczki i znów jak dawniej zaczęły rozdawać.

Jeszcze nie wiadomo, jak skończy się ta bajka. Co będzie dalej - zależy od Ciebie… “

"Pokochać siebie i zacząć żyć inaczej". Prószynski i S-ka. Warszawa 1996
czwartek, 01 sierpnia 2013
Trwa egzamin w domu wariatów. Na korytarzu czekają na swą kolej wariaci. Wchodzi pierwszy.
- Co to jest: jak się tego nie używa to stoi w przedpokoju i ma sznurówki? - pada pytanie.
- Hmmm... Wiem! But!
Zdał, nie dostał elektrowstrząsów, wychodzi na korytarz.
- O co cię pytali? - pyta inny wariat.
- Pytali co to jest, co jak się nie używa, to stoi w przedpokoju i ma sznurówki i powiedziałem,
że to but i zdałem.
Wezwali następnego. Wszedł i pada pytanie:
- Co to jest: Siedzi na dachu i miauczy?
- Hmmm.... A ma sznurówki?
- Nie
- No to będzie sandał!!!

Archiwum
Zakładki:
Nadja zdejmuje
Nadja zdejmuje cz.2