środa, 30 lipca 2008

Złowił rybak złotą rybkę, a ta poprosiła go o trzy życzenia.
Rybak mówi pierwsze:
- Chcę mieć mercedesa.
A rybka na to:
- Za gotówkę czy na raty?
Na co rybak:
- A Ty chcesz na oleju czy na masełku?
wtorek, 15 lipca 2008
Autentyk, przekazany kanałami branży dealersko-motoryzacyjnej

Piątek, godziny dobrze popołudniowe, niedługo zamykają. Do salonu Rowiński>Wajdemajer na Targówku wkracza elegancki, nieco już starszy, ale pełen wigoru pan. Towarzyszy mu, cytuję: niewiarygodnie obłędna dupa (oczywiście w  wieku jego potencjalnej córki).
Chwilę kręcą się pomiędzy wystawionymi samochodami, po czym pan zwraca się do  sprzedawcy z pytaniem, czy znalazłby dla  pani coś  równie pięknego jak ona. Sprzedawca przytomnie odpowiada, że na coś równie pięknego nie ma szans, ale może zaproponować jakieś tam  nieduże  Audi.
Audi się pani  podoba, w związku z  czym następuje  festiwal  dobierania wyposażenia,  na zasadzie: "kochanie, bierz co chcesz". Po skompletowaniu wyposażenia  jak z bajki, podpisują zamówienie -  wszystko jak najbardziej correct. W końcu  pojawia się kwestia  zaliczki. Pan oświadcza, że ma przy sobie 1000zł, kasa wędruje na  stół. Sprzedawca nieśmiało wtrąca, że będzie to samochód wykonany na  specjalne zamówienie, w związku z  czym zaliczka wyniesie 10 %  wartości, a  zatem coś około 10 tysięcy.  Pan bynajmniej się nie  wzbrania, tylko w związku z  brakiem gotówki zostawia tysiąc, a  co do  reszty, prosi o podanie konta by załatwić to przelewem.
Państwo  wychodzą.

Poniedziałek  rano. Tuż po  otwarciu salonu ponownie zjawia się ten  sam pan (tyle że  już sam) i prosi o zwrot owego tysiaka, ponieważ, jak szczerze wyznaje, chciał sobie po prostu podymać : )))

Podobno nie bardzo chcieli mu oddać, bo jednak umowa podpisana, aż sprawa ostatecznie oparła  się o  prezesa. Temu, jak to usłyszał,  szczęka opadła, ale  bardzo się ubawił. Stwierdził jednak, że przyjemności kosztują i ostatecznie oddali facetowi 500,- ;)
środa, 09 lipca 2008


Sprzedam encyklopedię Britanica. 40 tomow. Stan bardzo dobry.

Nie bedzie mi juz potrzebna. Ożenilem sie tydzien temu.

Żona , wie k**** wszystko najlepiej

czwartek, 03 lipca 2008
Pani Halinko, jedziemy na weekend   do Czech. Proszę się pakować.

Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:

- Kryspin, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.

Facio dzwoni do kochanki:

- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.

Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:

- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.

Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:

- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.

Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:

- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.

Sekretarka dzwoni do męża:

- Kryspin, szef odwołał wyjazd.

Facet do kochanki:

- Waleria, chujnia. Stara zostaje w chacie.

Kochanka-nauczycielka do ucznia:

- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.

Uczeń do dziadka:

- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaśc do ciebie.

Dziadek-prezes do sekretarki:

- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy...
Archiwum
Zakładki:
Nadja zdejmuje
Nadja zdejmuje cz.2