czwartek, 27 grudnia 2012


Facet zawsze powinien mieć ostatnie słowo.

Najlepiej, gdy brzmi ono: „Dobrze, kochanie”.


środa, 19 grudnia 2012
poniedziałek, 17 grudnia 2012

Kobieto, uśmiechnij się! 

To druga najlepsza rzecz, jaką możesz zrobić ustami. 



piątek, 14 grudnia 2012
... gdy czekasz, aż piekarnik się nagrzeje, abyś mógł upiec pizzę:





... gdy czekasz na załadowanie się strony:




... gdy jako pierwszy pojawiasz się na domówce:




... gdy nie możesz sobie przypomnieć po co wszedłeś do pokoju:





...gdy po wyjściu z pracy, zauważasz, że na dworze jest już ciemno:






...gdy wracasz do domu po imprezie i nikt nie musi cię prowadzić:




... gdy wróciłeś z pobytu na Singapurze... (gdzie nie można żuć gumy):




...gdy stajesz przed lustrem i stwierdzasz, że jesteś zajebisty:




czwartek, 13 grudnia 2012

 wg kobiet:
- suszenie włosów
- udawanie mikrofonu
- zdmuchiwanie kurzu


wg mężczyzn:
- suszenie skarpetek
- straszenie kota



wtorek, 11 grudnia 2012
poniedziałek, 10 grudnia 2012

PONIEDZIAŁEK:
Musze zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara.

WTOREK:
Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do RPA nie chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA z dachu mego biurowca śmigłowcem.

ŚRODA:
Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu. Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle.

CZWARTEK:
Tankowanie w Kairze. Śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja tylko 7. Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie chcieli. Podobno są bardzo duże.
A na zdjęciach maja tylko kilka centymetrów.

PIĄTEK:
Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K. Tankują już od poniedziałku.

SOBOTA:
Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów. Dałem mu w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą.

NIEDZIELA:
Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się fantastycznie.

PONIEDZIAŁEK:
Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę. Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił kilo diamentów. Fajny kumpel.

WTOREK:
Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety żadnego międzylądowania.

ŚRODA:
Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna dosłownie. Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne.

CZWARTEK:
Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale sekretarka zna tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza. Wszystko pójdzie w koszty.

PIĄTEK:
Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter. Ten poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi ze paznokcie jej przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym.

SOBOTA:
Próbny lot nad Warszawą. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za bardzo przeszkadza w lataniu.

NIEDZIELA:
Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po tygodniu kieratu. A może wziąć urlop?

PONIEDZIAŁEK:
Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensje o 10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na paliwo do BMW nie starczy...

WTOREK:
Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok.

ŚRODA:
Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że od pół roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiążę koniec z końcem.

CZWARTEK:
Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale najważniejsze, że dali mi w prezencie nową sekretarkę. Ta czarna już się trochę zużyła. Skąd ja wezmę żółte meble?

PIĄTEK:
Trochę kłopotów z Chinką. Okazało się, że zna tylko chiński. No i trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku zdała celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli.
Chyba po prostu zmienię marmury w budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty.

SOBOTA:
Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR-a trunków. Starczyło. Pójdzie w koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg długich lat, gdy prezesi piją, w gorzelni wódki brak". Owszem, z pierwszą częścią się całkowicie zgadzam. Ale druga? - Oczerniają na każdym kroku.

NIEDZIELA:
Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac.

PONIEDZIAŁEK:
Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nową sekretarkę, podobno Rosjanka. No, kondycję to ona ma... Tylko ze pobiły się z tą Chinką. Nie wiem, o co, przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa ma niestety podbite oko. Trzeba będzie załatwić L4, i pchnąć ja na plastykę
twarzy... Na szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu jestem szefem. Kasy Chorych. 


czwartek, 06 grudnia 2012
Archiwum
Zakładki:
Nadja zdejmuje
Nadja zdejmuje cz.2